Pasja, presja i pieczenie. Jak czas spędzony w kuchni kształtuje naszą codzienność i pracę.
Mówi się, że „jeżeli nie masz pasji, to znaczy, że marnujesz swój czas”.
Co myślisz o tym stwierdzeniu?
W dzisiejszym, pędzącym świecie, w którym występują kult pasji i presja wyjątkowości, często spotykamy się ze stwierdzeniem: „jeżeli nie masz pasji, to znaczy, że marnujesz swój czas”. Słowa te, wypowiadane z zaangażowaniem przez mówców motywacyjnych i powielane w nieskończoność w mediach społecznościowych, potrafią wywołać niemałe poczucie winy u osób, które po intensywnym dniu pracy chcą najzwyczajniej w świecie odpocząć.
Brak konkretnego, wyraźnie zdefiniowanego hobby nie oznacza jednak, że marnujemy czas. Być może jeszcze nie odkryliśmy aktywności, która sprawia nam szczególną przyjemność, a być może po prostu nie potrzebujemy jednej dominującej pasji. Tymczasem media społecznościowe wywierają na nas coraz większą presję, aby mieć hobby efektowne, oryginalne i godne pokazania. Zamiast radości może to przynosić niepotrzebny stres i poczucie niespełnienia.
Prawdziwą pasję poznaje się nie po tym, jak dobrze wygląda na zdjęciach, lecz po tym, że podczas jej wykonywania tracimy poczucie czasu i wchodzimy w tak zwany stan flow. Dla wielu osób idealnym scenariuszem jest połączenie pracy zawodowej z pasją i zarabianie na tym, co się kocha. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że posiadanie hobby będącego całkowitą odskocznią od obowiązków służbowych jest równie wartościowe, a niekiedy nawet potrzebniejsze.


Co Ci się najbardziej podoba w Twojej pasji i dlaczego?
Pieczenie ciast stało się dla mnie taką przestrzenią wolności i odpoczynku. Śmiało mogę powiedzieć, że magia pieczenia, to moja bezpieczna przystań. Dlaczego właśnie ono przynosi mi tyle radości? Powodów jest kilka.
Pierwszym z nich jest możliwość oderwania się od ekranu i spędzenia czasu w ruchu. Na co dzień przez wiele godzin pracuję w pozycji siedzącej, przed monitorem. Pieczenie wymaga natomiast pracy na stojąco, przemieszczania się po kuchni i wykonywania wielu czynności manualnych. Dzięki temu pomaga mi zrównoważyć siedzący tryb życia.
Kolejną zaletą jest niezależność od warunków atmosferycznych. W przeciwieństwie do aktywności na świeżym powietrzu, takich jak jazda na rowerze czy długie spacery, piec można niemal zawsze, bez względu na deszcz, śnieg, mróz czy późną porę.
Ważny jest dla mnie również aspekt społeczny. Możliwość ugoszczenia bliskich, zwłaszcza tych niezapowiedzianych, własnoręcznie przygotowanym wypiekiem i wywołania uśmiechu na ich twarzach daje mi ogromną satysfakcję.
No i oczywiście kreatywność, ale taka, która rozwija się w bezpiecznych i przewidywalnych ramach. Pieczenie jest dla mnie przestrzenią do swobodnego eksperymentowania ze składnikami, smakami i formą. Mogę próbować nowych rozwiązań bez obawy, że twórczy eksperyment zakończy się przysłowiowym „wybuchem”.


Czy Twoja pasja pomaga Ci w jakiś sposób w Twojej w pracy? Jeśli tak, to w jaki?
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że pieczenie ciast nie ma wiele wspólnego z pracą w firmie produkcyjnej. Czy zatem moja pasja pomaga mi w życiu zawodowym? Z pełnym przekonaniem mogę odpowiedzieć: tak, i to w ogromnym stopniu.
Przede wszystkim pieczenie jest dla mnie skutecznym sposobem na psychiczny reset. Odmierzanie składników, wyrabianie ciasta i skupienie się na tym, co dzieje się tu i teraz, pozwalają mi oczyścić umysł po dniu wypełnionym analizowaniem dużej liczby skomplikowanych danych.
Pieczenie to jednak nie tylko relaks. Jest także doskonałym treningiem podejmowania decyzji i elastycznego reagowania na zmiany, a więc umiejętności, które wykorzystuję również w pracy zawodowej. Praca w kuchni, podobnie jak praca w środowisku produkcyjnym, bywa nieprzewidywalna i uczy szybkiego rozwiązywania problemów. Gdy przygotowywany krem nagle okazuje się niestabilny, nie ma czasu na załamywanie rąk. Trzeba zmodyfikować plan i uratować sytuację, na przykład zmieniając sposób podania i przygotowując estetyczny deser w pucharkach.
Podobny sposób myślenia wykorzystuję w pracy. Kiedy na hali produkcyjnej dochodzi do awarii kluczowej maszyny, staram się reagować tak samo jak w przypadku nieudanego kremu: bez paniki i z koncentracją na znalezieniu najlepszego możliwego rozwiązania. Pieczenie pomogło mi wyrobić nawyk szukania wyjścia z trudnej sytuacji zamiast skupiania się na poszukiwaniu winnych. W takich momentach podejmuję szybkie decyzje dotyczące przeniesienia zadań i zmiany priorytetów, aby mimo niesprzyjających okoliczności osiągnąć cel i dostarczyć produkt w wyznaczonym terminie.
Pasja, która miała być jedynie odskocznią od zawodowej rutyny, stała się jednym z moich najlepszych narzędzi do radzenia sobie z codzienną presją. Pieczenie przypomina mi, że nie wszystko zawsze przebiega zgodnie z planem, ale niemal każdą sytuację można twórczo wykorzystać. Czasem wystarczy zmienić przepis, formę podania albo sposób myślenia.



